Bohater naszych czasów

 

Jan Szybawski czyli polski Wilk z Wall Street?

Ostatnie dni spędzam głównie na zgłębianiu interesów Jana Szybawskiego, twórcy sieci klubów Cocomo, gdzie setki dziewczyn wieczór w wieczór tańczą nago na rurze. Biznesmen otworzył ponad 20 lokali w całej Polsce, zatrudnia, jak twierdzi ponad 2000 ludzi, a przewija się przez jego przybytki ok. 30 tys. panów miesięcznie.

Sławę Szybawskiemu przysporzył klient, który w klubie w Poznaniu zostawił 970 tys. w jedną noc (a właściwie dzień, bo pan wyszedł z klubu kilka minut po godz. 16). Oprócz tego dziesiątki klientów w całym kraju twierdzą, że zostali oszukani w Cocomo, bo ktoś im czegoś dosypał i wbrew własnej woli wydali więcej niż chcieli.

Nie wnikam teraz, czy w Cocomo naciągają, dosypują, czy panowie wydają fortunę z własnej woli, a potem próbują odzyskać pieniądze z pomocą policji (wśród nich moim faworytem jest 30-latek, który na komisariat przyszedł z mamą).

Ale fascynuje mnie postać Szybawskiego. To nowy typ biznesmena, niektórzy powiedzą oszusta, bohatera naszych czasów. Kluby Cocomo otworzył prawdopodobnie za pieniądze z poprzedniej firmy, biura tłumaczeń „Symultanka”, za interesy której trafił na 11 miesięcy do aresztu, prokuratura uznała jej działalność za przestępstwo, a Szybawskiego za przywódcę grupy przestępczej. Proces w tej sprawie jeszcze się nie rozpoczął, ale to temat na inną opowieść, pod roboczym tytułem „O nieudolności prokuratury polskiej”.

Szybawski działa na wyobraźnię. Jeździ ferrari, ubiera się jak skrzyżowanie Tony’ego Soprano z Cristiano Ronaldo, bez żenady opowiada, że interesuje go przede wszystkim zrobienie jak największych pieniędzy, a dylematy moralne i etyczne zostawia innym. Lekko łączy gorliwy katolicyzm z zarabianiem na striptizie.

Rozmawiałem na jego temat z wieloma policjantami, urzędnikami, ludźmi zorientowanymi tu i ówdzie. Jak mantrę powtarzają, że za Szybawskim ktoś musi stać. Ale im lepiej go poznaję, tym bardziej przekonuję się, że stoi za nim tylko jego bezczelna pewność siebie, obsesyjna determinacja w dążeniu do osiągnięcia celu oraz słabość państwa polskiego, którą Szybawski bezwzględnie wykorzystuje. Po co mu koncesja na alkohol, jak może to obejść robiąc imprezę zamkniętą? Dlaczego ma nie otwierać lokalu gogo w reprezentacyjnym punkcie miasta, skoro urzędnicy nie potrafią ochronić tego miejsca przed takimi przybytkami? Takie przykłady można by mnożyć.

Szybawski pod względem gestów, sposobu mówienia, języka ciała, życiowej filozofii przypomina mi innego „biznesmena”, który do niedawna zaprzątał moją wyobraźnię. O Marcinie Plichcie, szefie Amber Gold, też spekulowano, a niektórzy robią to do dziś, kto to za nim nie stoi. Tusk, mafia włoska, mafia rosyjska, mafia gdańska. Niektórzy nawet książki o tym pisali. Ja od początku lansowałem tezę, że to zwykły drobny cwaniak, który wyrósł na słabości państwa. Oszukiwał dopóki mógł, a mógł długo i skutecznie. Ale wszystko wskazuje na to, że kradł sam, co najwyżej z żoną.

Nie życzę twórcy Cocomo, żeby skończył jak Plichta, który od ponad półtora roku siedzi w areszcie. Na razie policja i prokuratura skompromitowały się, próbując aresztować tancerki z poznańskiego Cocomo. Sąd wyśmiał śledczych, a Szybawski odtrąbił sukces i nabrał wiatru w żagle. Poczuł się na tyle pewnie, że na środę zwołał konferencję prasową. Ale gdy przeczytałem dziś zaproszenie od Szybawskiego, przypomniała mi się słynna konferencja Marcina Plichty. Dla twórcy Amber Gold spotkanie z dziennikarzami było początkiem końca. Jak zakończy się dla twórcy Cocomo? Coś czuję, że emocji nie zabraknie…

Reklamy

11 thoughts on “Bohater naszych czasów

  1. Wkurwia mnie kiedy obywatele są takimi skurwiałymi leniami, że za całe zło w swoim kraju winią państwo. Państwo nie zrobiło tego, nie doplipnowało tamtego… to kurwa jasna, MY jesteśmy suwerenami tego zgniłego państwa, to MY jesteśmy właścicielami tego kraju i to MY jesteśmy za nie odpowiedzialni. Państwo i cała hołota którą tam wybraliśmy jest tylko i wyłącznie od POMAGANIA nam w wypełanianiu tych obowiązków.

    Kto sprzedał/wynajął kamienice dla Cocomo? Urzedy? Nie, ktoś z nas. Kto pracuje dla Cocomo? Urzędnicy? Nie, jedni z nas. Kto jest klientem Cocomo. Urzędnicy? Być może, ponieważ konsumentem jest kazdy, jednak w większości zapewne są to zwykli ludzie, nie urzednicy.
    Nadal twierdzicie, że to państwo jest chore? Nie jest doskonałe, a wręcz bym powiedział, że jest zjebane i to moco jednak nadal twierdzicie, że to jest wina urzędników? Nie to jest NASZA wina.

    My którzy w 50% kiedy jest czas na głosowanie, mamy to w dupie, a potem narzekamy. My z głosujących którzy w większości głosujemy na złodziei, oszustów lub socjalistów którzy zrobią jeszcze gorzej niż jest. To jest NASZA WINA, w związku z czym to my powinniśmy temu zaradzić, a jak mówi dośc mądre przysłowie, jeśli chcesz zmiać swój świat, zacznij od siebie.

  2. Co do tej winy naszej, to taka prawda-nieprawda.
    Większość społeczeństwa nie jest zbyt lotna..
    Ani to dobrze, ani źle. Tak jest. żadne przepisy i ustawy tego nie zmienią. Natury nie zmienisz 🙂

    Ja za to lansuję tezę że państwo i polityków mamy taki jak dziennikarzy.
    A mamy właśnie takich „Kuźniarów” i „Lisów”. Albo kompletnie nic nie kumających, albo cyników lansujących swój pogląd na świat, pomijając niewygodne argumenty.
    No i oczywiście łykających jak pelikany, wszystkie podrzucane sensacje, zamiast zająć się naprawdę ważnymi sprawami..

  3. Widocznie Pan Jan ma głowę do biznesu. Nie każdy ma do tego smykałkę. Gust też ma dobry: Ferrari California za niezłą sumkę, Bmw z felgami takimi, który zwykły „Kowalski” pozwolić by se mógł po paru (parunastu) miesiącach tyrania. Nie widziałem Pana Jana jeszcze bez telefonu przy uchu. Typowy biznesmen. Tak chyba dosłownie od busy. Dobrze zarabia i daje dobrze zarobić. Niechętnie wydaje pieniądze na pierdoły. Można by było dużo jeszcze pisać. Jedni będą mu zazdrościć inni będą zawistni a jeszcze jedni będą w nim wiedzieli swego guru. Dla mnie jest człowiekiem, który sobie dobrze radzi. I też, tak jak większość z Was zazdroszczę mu zarobków. A przy takich zarobkach nie jeden z nas by zwariował czy się zapił…
    Wiadomo, że Pan Jan siedział w areszcie prawie rok tylko za nieprawomocny wyrok. Z jego klubów idzie kasa do skarbu państwa i to nie mała. wg mnie czepili się prezesa i rozdmuchują aferę za aferą. A niestety żyjemy w takim kraju, gdzie za pomówienia można siedzieć.Dobrze, że jest zniesiona kara śmierci, bo Palaków by zostało z 10 mln.

  4. Pingback: Jak parkuje szef Cocomo, czyli czasem nie warto mieć ferrari | Pisane na ostro

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s